Kubernetes kontra funkcje serverless dla skokowego ruchu
Kubernetes kontra funkcje serverless: porównaj koszty, cold starty, bóle lokalnego developmentu i kompromisy w obserwowalności dla produktów API-heavy z skokowym ruchem.

Co oznaczają skokowe obciążenia dla produktów opartych na API
Skokowe obciążenie to sytuacja, gdy ruch nie jest stały. Masz krótkie fale intensywnego użycia, potem długie okresy ciszy, a potem kolejna fala. Szczyt może być 10x lub 100x normalnego obciążenia i nadejść w ciągu kilku minut.
Typowe przyczyny są proste i realne:
- Wysyłka mailingu lub kampanii reklamowej
- Aplikacja partnera zaczyna ponawiać żądania po awarii
- Wydarzenie na żywo (sprzedaż biletów, webinar, premiera produktu)
- Zadanie zaplanowane, które rozsyła pracę naraz
- Mały błąd, który powoduje pętle lub powtarzające się polling
Produkty intensywnie korzystające z API odczuwają skoki silniej, ponieważ akcje użytkownika zamieniają się w wiele małych żądań. Jedno załadowanie ekranu może wywołać kilka wywołań API (sprawdzenia auth, feature flags, wyszukiwanie, rekomendacje, logi audytu). Gdy ruch rośnie, te wywołania szybko się nakładają. Jeśli choć jedna zależność zwolni, widzisz timeouty, retry i jeszcze więcej ruchu z powodu prób ponownych po stronie klientów.
Konkretny przykład: portal klienta działa dobrze przez cały dzień, potem kampania przyciąga tysiące użytkowników, którzy logują się w ciągu pięciu minut. Każde logowanie trafia do endpointów autoryzacji, profilu i uprawnień. Jeśli serwis auth jest opóźniony lub skaluje się wolno, użytkownicy odbierają to jako „strona nie działa”, nawet gdy problem dotyczy tylko jednego komponentu.
Dlatego Kubernetes vs serverless functions nie sprowadza się do jednego „najlepszego” rozwiązania. To kwestia kompromisów, które wychodzą przy skokowym obciążeniu.
Krótkie przypomnienie: Kubernetes i serverless prosto
Gdy porównujesz Kubernetes i funkcje serverless, wybierasz między dwoma sposobami uruchamiania tej samej idei: API, które musi szybko odpowiadać, nawet gdy ruch skacze.
Kubernetes (kontenery, które pozostają uruchomione)
Kubernetes uruchamia Twoją aplikację jako kontenery, które zwykle są cały czas włączone. Kontenery żyją w podach, a Kubernetes utrzymuje pożądaną liczbę podów na klastrze maszyn.
Zazwyczaj wdrażasz serwis (Twoje API) plus elementy wspierające jak proxy do bazy, worker zadań czy cache. Gdy ruch rośnie, Kubernetes może dodać kolejne pody za pomocą autoscalera. Gdy ruch spada, może je usunąć, ale rzadko schodzi zupełnie do zera, chyba że tak zaprojektujesz.
Kubernetes często działa jako usługa zarządzana (np. zarządzany klaster w AWS, Azure czy Google Cloud). Nie zarządzasz fizycznymi serwerami, ale wciąż musisz podejmować i utrzymywać decyzje platformowe.
Funkcje serverless (kod uruchamiany na żądanie)
Funkcje serverless uruchamiają Twój kod tylko wtedy, gdy jest potrzebny. Każde żądanie wywołuje funkcję, platforma tworzy tyle kopii, ile trzeba, a potem skaluje w dół, gdy żądań nie ma. To klasyczny model „scale to zero”.
Większość zespołów korzysta z zarządzanych platform funkcji (AWS Lambda, Azure Functions, Google Cloud Functions). Dostarczasz kod i konfigurację; dostawca obsługuje runtime, skalowanie i wiele szczegółów infrastruktury.
Nawet przy usługach zarządzanych nadal odpowiadasz za codzienne obowiązki: deployy, sekrety, monitoring, logowanie, tracing i przestrzeganie limitów (timeouts, pamięć, współbieżność, kwoty).
Porównanie kosztów: gdzie idą pieniądze
Koszt to rzadko tylko „compute”. Dla produktów API-heavy rachunek zwykle rozkłada się na compute, sieć, storage, usługi zarządzane i czas, który poświęcasz na utrzymanie.
Najważniejsze koszykowe kategorie kosztów to:
- Compute: węzły i zarezerwowana pojemność (Kubernetes) vs czas i pamięć na wywołanie (serverless)
- Sieć: load balancery, NAT, sieć prywatna i transfer danych (egress)
- Storage: bazy danych, cache, obiekty, backupy
- Usługi zarządzane: API gateway, kolejki, sekrety, identity, schedulery
- Czas operacyjny: dyżury, aktualizacje, poprawki bezpieczeństwa, reguły skalowania, odzyskiwanie po incydentach
Przydatny model mentalny to „płacisz za bezczynność” vs „płacisz za użycie”. W Kubernetes często płacisz za węzły 24/7, nawet gdy nocą ruch jest niski. W serverless płacisz zwykle, gdy kod działa — co jest świetne, gdy model scale-to-zero pasuje do Twojego użycia.
Prosty przykład: API otrzymuje 50 żądań/s przez 10 minut po kampanii, potem przez resztę dnia jest bliskie zera. Kubernetes może wymagać wystarczającej pojemności węzłów, by obsłużyć ten szczyt (albo zaakceptujesz wolniejsze autoskalowanie), więc możesz płacić za serwery, które stoją bezczynnie. Serverless naliczy więcej za każde żądanie podczas skoku, ale unikasz kosztów za godziny ciszy.
Ukryte koszty zaskakują zespoły. NAT gateways i load balancery mogą stać się stałą opłatą miesięczną, nawet gdy żądań jest mało. Logi, metryki i tracing rosną wraz z liczbą wywołań, retry i „gadatliwymi” middleware. Egress danych szybko się sumuje, gdy funkcje wywołują API zewnętrzne, przesyłają pliki lub zwracają duże payloady.
Kubernetes może być tańszy, gdy masz stały baseline i potrafisz utrzymać wysoką wykorzystalność przez odpowiednie rozmiarowanie węzłów, rezerwacje instancji i przewidywalny ruch. Serverless może być tańszy, gdy żądania są krótkie, skoki rzadkie, a usługa realnie schodzi do zera między falami.
Praktyczna wskazówka: szacuj koszty używając rzeczywistego zachowania API, nie tylko średniego RPS. Uwzględnij rozmiar fal, rozmiar payloadów, retry i ile danych obserwowalności planujesz przechowywać.
Cold starts i latencja: co odczuwa użytkownik
Cold start to proste pojęcie: pierwsze żądanie trafia do funkcji „uśpionej”, więc platforma musi ją obudzić i przygotować przed wykonaniem Twojego kodu. To pierwsze wywołanie jest wolniejsze, nawet jeśli kolejne 100 jest szybkie.
Dla produktów API-heavy widać to tam, gdzie boli najbardziej: p95 i p99 latencja. Większość użytkowników zobaczy szybkie odpowiedzi, ale część dostanie 2–10 sekund opóźnienia, timeout lub spinner, który się nie kończy. Te wolne przypadki powodują też retry po stronie klientów i bramek, co dokłada obciążenia akurat wtedy, gdy system już walczy.
Co pogarsza lub poprawia cold starty zależy od szczegółów praktycznych:
- Runtime i rozmiar pakietu: cięższe runtimey i duże zależności ładują się dłużej
- Konfiguracja sieci: podłączanie do sieci prywatnej często dodaje czas startu
- Przydział pamięci/CPU: więcej zasobów skraca start, ale kosztuje więcej
- Wywołania zewnętrzne podczas startu: pobieranie sekretów, połączenia DB, inicjalizacja SDK
- Model współbieżności: na niektórych platformach jedna instancja obsługuje jedno żądanie, co wymusza więcej cold startów przy skokach
Realistyczny przykład: aplikacja mobilna otwiera ekran „Ostatnie zamówienia” o 9:00. Jeśli funkcja była bezczynna przez noc, pierwszy użytkownik dostanie 6-sekundową odpowiedź, aplikacja spróbuje ponownie i teraz dwa żądania trafiają na tę samą zimną ścieżkę. Użytkownik wyciągnie wniosek: „aplikacja jest wolna”, choć średnia latencja wygląda dobrze.
Sposoby zmniejszania wpływu, często stosowane razem, to utrzymywanie niewielkiej ciepłej pojemności, rozbijanie dużej funkcji na mniejsze, by uruchamiał się tylko potrzebny kawałek, oraz cache’owanie odpowiedzi, by mniej żądań trafiało na zimną ścieżkę. Niektórzy planują regularne „warming pingi”, ale to może być kruche i wyglądać jak płacenie za obejście problemu.
W debacie Kubernetes vs serverless często Kubernetes wygrywa w przewidywalności latencji, bo pody mogą być cały czas ciepłe za serwisem. To nie znaczy, że jest odporny: jeśli polegasz na skalowaniu z zera lub bardzo niskim baseline, nowe pody też potrzebują czasu na pobranie obrazów i readiness checks. Różnica jest taka, że „zimność” w Kubernetes jest zwykle bardziej pod Twoją kontrolą, podczas gdy cold starty w serverless trudniej całkowicie wyeliminować.
Lokalny development: co zwykle boli
Dla produktów API-heavy lokalna praca powinna być nudna — czyli przewidywalna i szybka. Chcesz uruchomić API, wywołać realne endpointy, debugować żądanie end-to-end, zasilić testowe dane i uruchomić automatyczne testy bez zgadywania, w jakim środowisku jesteś.
W Kubernetes ból to zwykle konfiguracja i dryf. Lokalny klaster (lub współdzielony klaster deweloperski) dodaje elementy: manifesty, service discovery, reguły ingress, sekrety i czasem godziny szukania, dlaczego pod nie może się połączyć z Postgresem. Nawet gdy działa, pętla może być wolna: zbuduj obraz, wypchnij, wdrażaj, czekaj, powtórz.
W serverless ból to często przepaść między lokalnie a chmurą. Emulatory pomagają, ale zespoły często testują już w rzeczywistym środowisku, bo kształty eventów łatwo delikatnie zepsuć, a niektóre funkcje istnieją tylko w chmurze (reguły IAM, triggery zarządzane, vendorowe logowanie). Możesz też debugować rozproszone żądanie bez stabilnego sposobu na jego odtworzenie lokalnie.
Przykład: API tworzy zamówienie, obciąża kartę i wysyła potwierdzenie. Na Kubernetes możesz walczyć z siecią i konfiguracją, aby uruchomić zależności płatnicze i messaging lokalnie. W serverless możesz walczyć z kształtem eventów i uprawnieniami, by wyzwolić właściwy łańcuch funkcji.
Utrzymuj szybką pętlę sprzężenia zwrotnego
Dąż do lokalnego workflow, który sprawi, że obie ścieżki będą przewidywalne:
- Jedno polecenie do uruchomienia API z zależnościami i seedem danych
- Spójne konfiguracje (te same nazwy zmiennych środowiskowych, te same domyślne wartości)
- Domyślnie mockuj integracje zewnętrzne (płatności, email/SMS) i włącz realne tylko gdy to konieczne
- Trzymaj logikę biznesową w prostych modułach, które możesz unit-testować bez drutu Kubernetes czy handlerów funkcji
- Miej mały zestaw powtarzalnych „złotych” żądań do debugowania (utwórz użytkownika, utwórz zamówienie, zwrot)
Jeśli pętla lokalna jest szybka, debata Kubernetes vs serverless staje się mniej emocjonalna — nie płacisz codziennego podatku produktywności.
Obserwowalność: debugowanie i monitoring na co dzień
Dobra obserwowalność pozwala szybko odpowiedzieć na trzy pytania: co jest zepsute, gdzie i dlaczego. Potrzebujesz logów (co się wydarzyło), metryk (jak często i jak wolno) i śladów (jak jedno żądanie przeszło przez serwisy). Klejem jest correlation ID, zwykle request ID, który podąża przez każdy etap.
Kubernetes: spójne „okablowanie” pomaga
Dzięki długowiecznym usługom Kubernetes ułatwia budowę przewidywalnego monitoringu. Agenty, sidecar'y i standardowe ścieżki sieciowe sprawiają, że możesz zbierać logi, metryki i ślady w spójny sposób w wielu serwisach. Ponieważ pody żyją dłużej niż jedno żądanie, możesz też podłączyć debugery, zebrać profile i porównać zachowanie w czasie, bez tego, że wszystko znika między wywołaniami.
W praktyce Kubernetes vs serverless często sprowadza się do codziennego doświadczenia: w Kubernetes środowisko jest stabilniejsze, więc narzędzia i założenia psują się rzadziej.
Serverless: szczegóły per-wywołanie, trudniejsza historia end-to-end
Platformy serverless zwykle ułatwiają widok logów per-invocation i podstawowych metryk. Luka pojawia się, gdy żądanie przechodzi przez wiele funkcji, kolejek i API zewnętrznych. Kontekst ginie, jeśli nie przekazujesz correlation ID wszędzie. Tracing może być ograniczony przez domyślne ustawienia platformy, a próbkowanie (sampling) może wprowadzać w błąd: widzisz jeden wolny trace i myślisz, że to rzadkość, choć mógł być sample’owany inaczej.
Objętość logów bywa kolejnym zaskoczeniem. Skok ruchu mnoży wywołania, a hałaśliwe logi mogą zamienić się w rachunek.
Praktyczna baza, która działa w obydwu światach:
- Używaj strukturalnych logów (JSON) i dołącz request_id, user_id (jeśli bezpieczne) i nazwę serwisu/funkcji
- Emituj kilka kluczowych metryk: liczba żądań, wskaźnik błędów, p95 latencja, liczba retry
- Dodaj ślady dla głównej ścieżki API i kluczowych zależności (baza, płatności, messaging)
- Utrzymuj kilka dashboardów: ogólne zdrowie, zdrowie zależności, najszybsze wolne endpointy
- Alertuj na symptomy (wzrost błędów, latencja) zanim zaczniesz alertować na przyczyny (CPU, pamięć)
Przykład: jeśli checkout wywołuje inventory, płatności i email, jedno request ID powinno pozwolić zebrać pełny trace i wszystkie logi w minutach, a nie godzinach.
Zachowanie skalowania: skoki, limity i wąskie gardła
Dla ruchu skokowego skalowanie to mniej kwestia funkcji marketingowej, a bardziej jak szybko reaguje system, co odmawia wykonania i co psuje się pierwsze. W Kubernetes vs serverless oba radzą sobie z falami, ale zawodzą w innych miejscach.
Serverless często absorbuje nagłe skoki szybko, ale może uderzyć w twarde limity throttlingu. Dostawcy ograniczają, ile instancji funkcji może działać jednocześnie, możesz też trafić na limity konta lub regionu. Gdy przekroczysz tę linię, żądania się kolejkowują, spowalniają lub są odrzucane. Ramp-up jest zwykle szybki, ale nie natychmiastowy.
Skalowanie w Kubernetes jest zwykle płynniejsze, gdy już ruszy, ale ma więcej ruchomych części. Pody muszą zostać zaplanowane, obrazy pobrane i zaliczyć readiness checks. Jeśli klaster nie ma wolnej pojemności, czekasz też na nowe węzły. To może zmienić 10-sekundowy skok w kilka minut bólu.
Przydatny sposób porównania limitów, które możesz napotkać:
- Serverless: limity współbieżności funkcji, limity żądań na sekundę, limit połączeń do downstream
- Kubernetes: czas startu podów, pojemność węzłów, czas reakcji autoscalera
- Obydwa: połączenia do bazy, limity zewnętrznych API, gęstość kolejek
Zarządzanie stanem to cichy limit. Zakładaj, że handlery API powinny być bezstanowe i przenieś stan do baz, cache i storage obiektowego. Dla skoków kolejki często są zaworem bezpieczeństwa: przyjmuj żądania szybko, enqueue’uj pracę i przetwarzaj stabilnym tempem.
Przykład: promocja generuje 50x logowań i webhooków. Compute może się skalować, ale wąskim gardłem jest często baza (za dużo połączeń) lub dostawca płatności, który nakłada rate-limit. Obserwuj najpierw limity downstream, bo skalowanie compute tego nie naprawi.
Jak wybrać: krok po kroku proces decyzyjny
Jeśli utknąłeś między Kubernetes a serverless, traktuj wybór jak decyzję produktową, nie debatę o narzędziach. Zacznij od tego, co odczuwają użytkownicy i co Twój zespół jest w stanie obsłużyć o 2 w nocy.
Najpierw zbierz mierzalne fakty:
- Zmierz wzorce ruchu: baseline RPS, peak RPS i jak długo trwają skoki. 30-sekundowy skok różni się od dwu godzinnej fali.
- Zapisz SLO dla latencji i błędów, z celami dla p95 i p99. Dla produktów API-heavy problem z ogonem latencji może stać się awarią widoczną dla użytkownika.
- Wypisz zależności, które dotyka każde żądanie: baza, cache, auth, płatności, messaging, API trzecie, wywołania AI. To pokaże, gdzie cold starty lub limity połączeń zaszkodzą.
Następnie modeluj koszty i operacje, a potem testuj:
- Zrób prosty arkusz z prawdziwymi driverami kosztów. Dla serverless: liczba żądań, czas trwania, pamięć, plus koszty sieci i gateway. Dla Kubernetes: węzły zawsze włączone, headroom autoskalera, load balancery i pojemność bazy, za którą płacisz w ciszy.
- Uruchom pilota dla jednego rzeczywistego endpointu lub zadania. Porównaj p95/p99, błąd, miesięczny koszt i hałas on-call (alerty, retry, timeouty).
- Zdecyduj, czy hybryda jest najlepsza: Kubernetes dla rdzeniowych API ze stałym ruchem, serverless dla skoków, cronów, webhooków lub jednorazowych backfilli.
Przykład: portal klienta ma stałe loginy i API kontowe, ale webhooki billingowe skaczą po wysyłce faktur. Trzymanie rdzenia na Kubernetes może chronić ogon latencji, a obsługa webhooków serverless może uniknąć płacenia za bezczynność.
Częste błędy, które powodują zaskakujące rachunki i awarie
Największą pułapką jest założenie, że „zarządzane” automatycznie znaczy „tańsze”. W serverless rachunek często przesuwa się w miejsca, których ludzie nie pilnują: gadatliwe logi, metryki o wysokiej kardynalności i egress danych między funkcjami, bazami i zewnętrznymi API. Mały skok może zamienić się w wielki rachunek, jeśli każde żądanie zapisuje wiele dużych linii logów.
Cold starty to kolejne zaskoczenie w produkcji. Testujesz na ciepłych środowiskach, wdrażasz i nagle widzisz losowe 2–10 sekund opóźnień, retry i timeouty, gdy ruch jest cichy, a potem skacze. Do czasu zauważenia klienci mogą już mieć obejścia, jak agresywne retry, które pogarszają skok.
Błędy Kubernetes wynikają często z przesadnego budowania zbyt wcześnie. Mały zespół może skończyć z utrzymaniem klastra, ingressu, reguł autoskalowania, zarządzania sekretami, CI/CD i aktualizacji zanim produkt zyska stabilny ruch. Więcej ruchomych części to więcej sposobów na pobudkę o 2 w nocy.
Powtarzające się pomyłki:
- Traktowanie funkcji lub podów jako stanowych (zapis na lokalny dysk, poleganie na in-memory cache, sticky sessions)
- Wysyłanie bez end-to-end request ID, więc jedno wolne wywołanie staje się trudne do zdiagnozowania
- Zbieranie zbyt dużej telemetrii, aż monitoring staje się hałaśliwy i drogi
- Brak jasnych limitów (capy współbieżności, backpressure w kolejkach), więc skok zmienia się w stado atakujące bazę
Szybki przykład: produkt API-heavy ma codzienny skok o 9:00 z aplikacji mobilnej. Jeśli każde żądanie uruchamia trzy funkcje, a każda loguje pełny payload, koszty rosną szybko, a cold starty dokładają latencję w czasie aktywności użytkowników.
Lista kontrolna przed podjęciem decyzji
Gdy zespoły debatują Kubernetes vs serverless, decyzja często wydaje się oczywista aż do pierwszego skoku, awarii lub rachunku. Przetestuj obie opcje swoim rzeczywistym obciążeniem, nie tylko happy-path demo.
Zapisz odpowiedzi, które możesz zweryfikować liczbami:
- Koszt: Zidentyfikuj 3 główne źródła kosztów i jak skalują podczas skoku. Oszacuj najgorszy miesiąc, nie średni tydzień.
- Wydajność: Przeprowadź testy obciążeniowe ze skokowym ruchem i sprawdź p95 i p99. Uwzględnij ścieżki ciepłe i zimne oraz zależności jak bazy i API zewnętrzne.
- Niezawodność: Potwierdź time-outy, retry i limity end-to-end. Upewnij się, że retry nie pomnożą obciążenia ani nie spowodują podwójnych operacji (np. podwójne obciążenie karty).
- Szybkość dewelopera: Czy nowy dev może uruchomić system lokalnie w mniej niż 30 minut z realistycznymi konfiguracjami i danymi testowymi? Jeśli nie, spodziewaj się wolniejszych poprawek podczas incydentów.
- Obserwowalność: Wybierz jedno żądanie użytkownika i sprawdź, czy możesz je prześledzić przez każdy etap (API gateway, funkcja/pod, kolejka, baza). Potwierdź, że logi są przeszukiwalne, a metryki odpowiadają na pytanie „co się zmieniło?”.
Bądź jasny co do odpowiedzialności operacyjnej. Kto zajmuje się aktualizacjami, poprawkami bezpieczeństwa, rotacją certyfikatów i dyżurami o 2 w nocy? Szybki sposób na wykrycie ryzyka to wypisanie głównych zadań „ktoś musi to zrobić” i przypisanie nazwiska przed decyzją.
Przykładowy scenariusz i praktyczne kroki
Wyobraź sobie SaaS z admin API używanym przez zespoły finansowe. Większość dni jest cicho, ale w dniu wypłaty i na koniec miesiąca użycie rośnie 20x w 30 minut. Ruch jest api-heavy: dużo odczytów raportów i skoki zapisów uruchamiających zadania tła.
Na Kubernetes ten skok zwykle uruchamia autoscaling. Jeśli HPA jest dobrze skonfigurowany, nowe pody się pojawiają i API pozostaje responsywne. Niespodzianka to często nie compute, lecz wszystko wokół: baza może się najpierw zapełnić (połączenia, CPU, I/O), przez co API wygląda wolne, choć dodałeś pody. Jeśli klaster ma ograniczoną wolną pojemność, skalowanie może opóźnić się, gdy dodawane są nowe węzły.
Na serverless platforma spróbuje szybko przyjąć falę, tworząc wiele instancji funkcji. To dobre dla krótkiego, nierównego popytu, ale tu możesz natrafić na dwie ostre krawędzie: burst współbieżności i cold starty. Gdy setki nowych instancji startują naraz, pierwsze żądania mogą być wolniejsze, i możesz niechcący zalewać bazę zbyt wieloma równoległymi połączeniami, jeśli tego nie zaprojektujesz.
Realistyczne rozwiązanie dla wielu zespołów to hybryda:
- Trzymaj długowieczne serwisy na Kubernetes (auth, wewnętrzne admin API)
- Używaj serverless dla skokowych, izolowanych endpointów (webhooki, eksporty, przetwarzanie plików)
- Chroń bazę poolingiem, cachingiem i surowymi limitami rate w obu światach
Praktyczne kroki, które częściej rozstrzygają spór szybciej niż arkusze kalkulacyjne:
- Wybierz jeden reprezentatywny endpoint (np. „wygeneruj raport miesięczny”).
- Zaimplementuj go w obu modelach z tą samą bazą i rozmiarem payloadu.
- Przetestuj obciążenie w godzinach ciszy i w godzinach szczytu; zanotuj p95, błąd i całkowity koszt.
- Dodaj zabezpieczenia: max concurrency (serverless) i max replicas (Kubernetes) oraz limit połączeń do DB.
- Decyduj na podstawie własnych liczb, nie ogólnych benchmarków.
Jeśli chcesz przyspieszyć pracę aplikacyjną podczas eksperymentów infrastrukturalnych, AppMaster (appmaster.io) może wygenerować produkcyjny backend, aplikację webową i natywne aplikacje mobilne z wizualnych bloków, więc pilot koncentruje się na rzeczywistym zachowaniu obciążenia zamiast budowie szkieletu i glue code.
FAQ
Spiky workload to ruch, który przychodzi w krótkich, intensywnych falach, przeplatanych dłuższymi okresami ciszy. Dla produktów obciążonych API skoki są groźniejsze, bo jedna akcja użytkownika często wywołuje wiele małych wywołań API, które szybko się nakładają i powodują retry, gdy coś zaczyna zwalniać.
Serverless jest dobrym wyborem, gdy ruch między skokami faktycznie spada blisko zera, a żądania są krótkie. Kubernetes często lepiej sprawdza się, gdy masz stabilne obciążenie bazowe, ostre wymagania dotyczące latencji lub chcesz większej kontroli nad runtime i siecią.
Nie musisz wybierać wyłącznie jednego. Wiele zespołów stosuje hybrydę: rdzeń API na Kubernetesie dla przewidywalnej latencji i stabilnego ruchu oraz serverless dla wyizolowanych, skokowych zadań jak webhooks, crony czy przetwarzanie plików.
Zaskoczenia w rachunkach wynikają z różnych miejsc. W Kubernetesie często płacisz za zawsze włączone węzły. W serverless płacisz za wywołania i czas trwania, co może być tańsze przy małej bezczynności, ale koszty mogą skoczyć podczas fal — dodatkowo dokładki pojawiają się z bramkami, NAT, logami i egressem danych.
Cold start występuje, gdy funkcja była nieaktywna i platforma musi uruchomić nową instancję przed wykonaniem kodu. Użytkownicy odczuwają to jako opóźnienia w p95/p99, time-outy lub długie spinnery, zwłaszcza po nocnej bezczynności lub przy nagłych falach, które uruchamiają wiele nowych instancji naraz.
Zmniejsz ból cold startów bez hacków: uprość ścieżkę żądania (mniejsze zależności), unikaj ciężkich operacji w starcie, stosuj cache tam, gdzie pomaga. Jeśli trzeba, utrzymuj niewielką, ciepłą pojemność i projektuj system tak, by cold start nie uruchamiał jednocześnie wielu nowych połączeń do zależności jak baza danych.
Kubernetes może opóźniać skalowanie, jeśli nie ma wolnej pojemności — trzeba poczekać na schedulowanie podów, pobranie obrazów i przejście readiness checks. Serverless potrafi szybciej się rozwinąć, ale możesz trafić na limity współbieżności i kwoty, które powodują throttling, kolejkowanie lub odrzucanie żądań.
Zwykle pierwsze padają zależności: bazy danych wyczerpują połączenia lub I/O, zewnętrzne API nakładają rate-limity, a retry potęguje problem. Zwiększenie liczby podów czy funkcji nie rozwiąże wąskiego gardła w bazie lub usłudze trzeciej strony.
Dla developerów Kubernetes bywa trudniejszy przez konfigurację i dryf: manifesty, sieć, ingress i wolne pętle build/deploy. Serverless bywa trudniejszy przez różnice między lokalnym środowiskiem a chmurą: kształt eventów, uprawnienia IAM i funkcje dostępne tylko w dostawcy, co zmusza do debugowania w chmurze.
Podejdź pragmatycznie: zmierz ruch (baseline, peak, czas trwania skoku), zdefiniuj SLO dla p95/p99, zaimplementuj jeden reprezentatywny endpoint w obu modelach i przeprowadź testy obciążeniowe. Porównaj latencję, błędy, koszty i hałas on-call, a decyzję opieraj na danych, nie na narzędziach.


