Docker Compose kontra Kubernetes: lista kontrolna dla małych aplikacji
Docker Compose kontra Kubernetes: użyj tej listy kontrolnej, by zdecydować, kiedy Compose wystarcza, a kiedy potrzebujesz autoskalowania, rolling updates i innych funkcji K8s.

Co tak naprawdę wybierasz między sobą
Rzeczywisty wybór między Docker Compose a Kubernetes to nie „proste kontra zaawansowane”. To pytanie, czy chcesz uruchamiać aplikację jak dobrze utrzymaną maszynę na jednym serwerze, czy jak system zaprojektowany, żeby działać dalej nawet gdy jego części zawiodą.
Większość małych zespołów nie potrzebuje platformy. Potrzebują, żeby podstawy były nudne i przewidywalne: uruchomić aplikację, utrzymać ją, aktualizować bez dramatu i szybko odzyskać sprawność, gdy coś się zepsuje.
Narzędzia kontenerowe obejmują trzy zadania, które często są mieszane: budowanie obrazów, uruchamianie usług i zarządzanie zmianami w czasie. Compose dotyczy głównie uruchamiania zestawu usług razem (aplikacja, baza, cache) na jednym hoście. Kubernetes skupia się na uruchamianiu tych usług w klastrze, z regułami harmonogramowania, health checkami i stopniowymi zmianami.
Więc prawdziwa decyzja zwykle sprowadza się do kompromisów:
- Jeden host, który możesz zrozumieć od początku do końca, albo wiele węzłów z większą liczbą ruchomych części
- Ręczne, zaplanowane aktualizacje, albo automatyczne wdrożenia ze zabezpieczeniami
- Podstawowe restartowanie, czy samonaprawianie z redundancją
- Planowanie pojemności z wyprzedzeniem, albo reguły skalowania reagujące na obciążenie
- Proste sieciowanie i sekrety, albo pełna płaszczyzna kontrolna do ruchu i konfiguracji
Celem jest dopasować aplikację do najmniejszego środowiska, które spełnia twoje wymagania dotyczące niezawodności, żeby nie overbuildować od pierwszego dnia i potem tego żałować.
Krótkie definicje bez żargonu
Docker Compose w jednym zdaniu: pozwala opisać aplikację wielokontenerową (web, API, baza, worker) i uruchomić ją razem na jednej maszynie przy pomocy jednego pliku konfiguracyjnego.
Kubernetes w jednym zdaniu: to orkiestrator, który uruchamia kontenery w klastrze maszyn i dba, żeby były zdrowe, zaktualizowane i skalowalne.
Sieć jest prosta w obu, ale zakres się różni. W Compose usługi komunikują się ze sobą na jednym hoście przez nazwy serwisów. W Kubernetes usługi mogą rozmawiać przez wiele maszyn, zwykle za stabilnymi nazwami Service, a kiedy chcesz ładne punkty wejścia, dodajesz reguły routingu (Ingress).
Magazyn danych często jest punktem przechyłu. Compose zwykle oznacza wolumeny lokalne na hoście lub zamontowany dysk sieciowy, który sam obsługujesz. Kubernetes traktuje storage jako osobny zasób (persistent volumes), co poprawia przenośność, ale dodaje roboty i więcej elementów do skonfigurowania.
Sekrety też różnią się w praktyce. Compose może wstrzyknąć zmienne środowiskowe lub użyć pliku z sekretami, ale nadal musisz chronić hosta i proces wdrożenia. Kubernetes ma wbudowany system sekretów i reguły dostępu, ale musisz nimi zarządzać.
Różnica w codziennej pracy
To, co się zmienia dla ciebie, to głównie wysiłek operacyjny, nie kod.
W Compose aktualizujesz konfigurację, pobierasz nowe obrazy, restartujesz usługi i oglądasz logi na jednej maszynie. Kopie zapasowe i miejsce na dysku zwykle są manualne, ale proste.
W Kubernetes stosujesz manifesty, monitorujesz pody, pracujesz z namespace'ami i uprawnieniami, i debugujesz problemy, które mogą obejmować wiele węzłów. Backupy, klasy storage i upgrady są potężne, ale wymagają planu.
Jeśli budujesz z użyciem platformy no‑code jak AppMaster, zmiana logiki aplikacji może być szybka, ale wybór hostingu dalej decyduje, ile czasu poświęcisz na pilnowanie wdrożenia i środowiska uruchomieniowego.
Kiedy Docker Compose zwykle wystarcza
Dla wielu małych zespołów Docker Compose kontra Kubernetes nie jest na starcie bliskim wyścigiem. Jeśli twoja aplikacja to kilka usług, a ruch jest przewidywalny, Compose daje jasny, prosty sposób na uruchomienie wszystkiego razem.
Compose pasuje, gdy możesz uruchomić cały stos na jednej solidnej maszynie, np. na jednej VM lub małym serwerze lokalnym. To obejmuje typową konfigurację: front web, API, worker i baza.
Również gdy krótkie przestoje przy aktualizacjach są akceptowalne, Compose będzie dobrym wyborem. Wiele małych aplikacji biznesowych poradzi sobie z krótkim restartem w spokojnym oknie, zwłaszcza jeśli możesz planować wydania.
Compose zwykle wystarcza, gdy większość z poniższych opisuje twoją sytuację: masz około 2–6 usług, które rzadko zmieniają kształt, jedna maszyna obsługuje ruch szczytowy z zapasem, ręczne wdrożenia (pull obrazów, restart kontenerów) nie są uciążliwe, i krótka przerwa przy aktualizacji jest dopuszczalna.
Konkretny przykład: lokalna firma usługowa ma portal klienta i narzędzie administracyjne. Potrzebuje logowania, bazy i powiadomień e‑mail; ruch rośnie głównie w godzinach pracy. Uruchomienie aplikacji i bazy na jednej VM z Compose może być tańsze i prostsze niż prowadzenie pełnego klastra.
Inny znak: jeśli największym problemem jest budowanie aplikacji, nie jej obsługa, Compose zmniejsza „powierzchnię operacyjną”. AppMaster też tu pomaga, bo generuje kompletne aplikacje (backend, web, mobilne), dzięki czemu nie tracisz tygodni na budowę infrastruktury zanim produkt będzie realny.
Kiedy Kubernetes zaczyna mieć sens
Jeśli wciąż wahasz się między Docker Compose a Kubernetes, punkt przechyłu zwykle nie brzmi „moja aplikacja jest większa”, tylko „potrzebuję przewidywalnego czasu działania i bezpieczniejszych operacji na więcej niż jednej maszynie”.
Kubernetes zaczyna mieć sens, gdy aplikacja przestaje być setupem na pojedynczej maszynie i chcesz, żeby platforma utrzymywała ją działającą nawet przy awarii części.
Typowe sygnały, że to teren Kubernetes:
- Masz cel niemal zerowego downtime przy wdrożeniach i nie możesz zaakceptować okna restartu.
- Uruchamiasz na wielu serwerach i potrzebujesz automatycznego przywracania, gdy jeden węzeł padnie.
- Ruch jest skokowy i chcesz, żeby pojemność rosła i malała zgodnie z obciążeniem.
- Potrzebujesz bezpieczniejszych rolloutów i szybkich rollbacków przy złym wydaniu.
- Potrzebujesz mocniejszych kontroli nad sekretami, dostępem i audytem ze względu na zgodność lub wymagania klientów.
Przykład: mała firma ma API, frontend i background worker. Zaczyna na jednej maszynie z Compose i działa dobrze. Później przenosi się na 2–3 maszyny, by zmniejszyć ryzyko, ale awaria pojedynczego hosta nadal zabiera usługę, a wdrożenia stają się checklistą na noc. Kubernetes może przestawiać obciążenia, restartować na podstawie health checków i dać standardowy sposób wypuszczania zmian.
Kubernetes też lepiej się sprawdza, gdy zespół rośnie. Jasne role, bezpieczniejsze uprawnienia i powtarzalne wdrożenia stają się ważne, gdy więcej osób może wprowadzać zmiany.
Jeśli budujesz z AppMaster i planujesz produkcję w chmurze, Kubernetes może stać się „nudną” podstawą, gdy naprawdę potrzebujesz wysokiej dostępności, kontrolowanych deploymentów i mocniejszych zabezpieczeń operacyjnych.
Rolling updates: czy naprawdę ich potrzebujesz?
W porównaniach Docker Compose kontra Kubernetes „rolling updates” często brzmią jak obowiązkowy element. Dla małej aplikacji wartość dodana pojawia się tylko wtedy, gdy rozwiązują realny problem, który odczuwasz co tydzień.
Zdefiniuj przestój prostym językiem. Czy ok jeśli aplikacja będzie niedostępna przez 2–5 minut podczas wdrożenia? Czy potrzebujesz niemal zerowego czasu przestoju, bo każda minuta to utracone zamówienia, nieodebrane czaty czy przerwane wewnętrzne procesy?
Jeśli możesz planować okna konserwacji, rolling updates często są overkillem. Wiele małych zespołów wdraża po godzinach i wyświetla krótką informację o konserwacji. To sensowna strategia, gdy użycie jest przewidywalne, a aplikacja nie jest krytyczna 24/7.
Rolling updates dają głównie jedną rzecz: możliwość stopniowej wymiany kontenerów, tak żeby jakaś pojemność pozostała online, gdy nowe wersje startują. Nie sprawiają, że wdrożenia są automatycznie bezpieczne. Nadal potrzebujesz kompatybilnych zmian w bazie danych (albo planu migracji), health checków odzwierciedlających rzeczywistą gotowość, planu rollbacku oraz monitoringu, by szybko zauważyć problemy.
Prosta uwaga: jeśli masz jedną instancję za jednym reverse proxy, „rolling update” może dalej powodować krótkie zacięcia, zwłaszcza przy długotrwałych żądaniach lub gdy sesje trzymane są w pamięci.
Alternatywy, które często wystarczają
W Compose wiele zespołów stosuje prostą metodę blue‑green: uruchamiają nową wersję równolegle na innym porcie, przestawiają proxy, a potem usuwają stare kontenery. Wymaga to skryptów i dyscypliny, ale daje większość korzyści bez przyjmowania pełnego klastra.
Rolling updates w Kubernetes zaczynają się opłacać, gdy masz wiele replik, solidne health checki i częste wdrożenia. Jeśli często regenerujesz i wdrażasz (np. po aktualizacji projektu w AppMaster i wypchnięciu nowej wersji), płynność release'ów może mieć znaczenie — ale tylko jeśli przestoje naprawdę kosztują biznes.
Autoskalowanie: rzeczywistość dla małych aplikacji
Autoskalowanie brzmi jak darmowa wydajność. W praktyce działa dobrze tylko wtedy, gdy aplikacja jest do tego przygotowana i masz miejsce, by skalować.
Autoskalowanie zazwyczaj wymaga trzech rzeczy: usług, które mogą działać w wielu kopiach bez konfliktów (bezstanowe), metryk, którym możesz ufać (CPU, pamięć, żądania, głębokość kolejek) oraz zapasowej pojemności (więcej węzłów, większe VM albo chmura, która może dodać maszyny).
Często zawodzi z prostych powodów. Jeśli sesje użytkownika są trzymane w pamięci, nowe kopie nie mają sesji i użytkownicy są wylogowywani. Jeśli start zajmuje 2–3 minuty (zimny cache, ciężkie migracje, wolne sprawdzenia zależności), autoskalowanie reaguje za późno. Jeśli wąskie gardło to tylko jedna część systemu (baza, jedna kolejka, zewnętrzne API), dodanie kontenerów aplikacji niewiele pomoże.
Zanim przyjmiesz Kubernetes głównie dla autoskalowania, spróbuj prostszych ruchów: zwiększ rozmiar VM, dodaj CPU/RAM, dodaj CDN lub cache dla statycznych treści, użyj skalowania zaplanowanego dla przewidywalnych szczytów, przyspiesz starty i optymalizuj żądania oraz dodaj podstawowe rate limiting.
Autoskalowanie jest warte złożoności, gdy ruch jest skokowy i kosztowne jest nadmierne nadmierne przepłacanie, możesz bezpiecznie uruchamiać wiele kopii i skalowanie nie przekształci bazy w nowe wąskie gardło. Jeśli budujesz z narzędziem no‑code jak AppMaster i wdrażasz wygenerowane serwisy, skoncentruj się na bezstanowym projekcie i szybkim starcie, żeby skalowanie później było realną opcją.
Dane i stan: element decydujący
Większość awarii małych aplikacji nie jest powodowana przez kontener webowy. Pochodzi od danych: baza, pliki i wszystko, co musi przetrwać restart. W decyzji Docker Compose kontra Kubernetes to zwykle stan przesądza.
Bazy danych potrzebują trzech nudnych rzeczy zrobionych dobrze: backupów, migracji i przewidywalnego storage'u. W Compose Postgres w kontenerze z nazwanym wolumenem może działać dla deva lub bardzo małego narzędzia wewnętrznego, ale musisz być szczery wobec tego, co się stanie, gdy zabraknie miejsca na dysku hosta, VM zostanie wymieniona albo ktoś uruchomi docker compose down -v przez pomyłkę.
Kubernetes może uruchamiać bazy, ale dodaje więcej elementów: storage classy, persistent volumes, StatefulSety i operatory do aktualizacji. Zespoły się oparzają, gdy umieszczają bazę wewnątrz klastra za wcześnie, a potem przenosiny stają się weekendowym projektem.
Praktyczny domyślny wybór dla małych firm: trzymaj aplikacje bezstanowe w Compose lub Kubernetes, a dane w serwisach zarządzanych.
Szybka lista kontrolna dla stanu
Traktuj stan jako wymóg pierwszej klasy (i unikaj DIY, jeśli nie musisz), jeśli któreś z poniższych jest prawdziwe: potrzebujesz odzyskiwania do punktu w czasie, uruchamiasz migracje przy każdym wydaniu i potrzebujesz planu rollbacku, przechowujesz pliki użytkowników, których nie można utracić, polegasz na kolejkach lub cache, które muszą przetrwać restarty, albo masz wymagania zgodności dotyczące retencji i kontroli dostępu.
Usługi stanowe też utrudniają klastrowanie. Kolejka, współdzielone pliki czy sesje po stronie serwera mogą blokować łatwe skalowanie, jeśli nie są do tego zaprojektowane. Dlatego wiele zespołów przenosi sesje do cookie lub Redis, a pliki do object storage.
Jeśli budujesz z AppMaster, jego modelowanie danych skoncentrowane na PostgreSQL dobrze pasuje do tego domyślu: trzymaj PostgreSQL zarządzany i wdrażaj wygenerowane backendy oraz aplikacje tam, gdzie operacje są najprostsze.
Jeśli musisz uruchomić bazę „wewnątrz"
Rób to tylko, jeśli możesz się zobowiązać do zarządzanych backupów i testów przywracania, jasnych procedur storage i upgrade, monitoringu dysku/pamięci/połączeń, udokumentowanego planu odzyskiwania i osoby na wezwanie, która to rozumie.
Podstawy operacji, których nie możesz pominąć
Niezależnie od wyboru, twoja aplikacja potrzebuje kilku nudnych podstaw, żeby być zdrową w produkcji. Pomijanie ich jest tym, co zamienia proste wdrożenie w nocne gaszenie pożarów.
Monitoring i logi (niepodważalne)
Musisz widzieć, co się dzieje, i mieć zapis tego, co działo się pięć minut temu. To oznacza jedno miejsce do przeglądania logów dla każdej usługi (aplikacja, worker, baza, reverse proxy), podstawowe health checki i alerty na „usługa nie działa” oraz „współczynnik błędów rośnie”, prosty dashboard CPU, pamięci, dysku i połączeń do bazy oraz sposób oznaczania wydań, żeby powiązać incydenty z wdrożeniami.
Mały przykład: jeśli aplikacja do rezerwacji zaczyna timeoutować, chcesz szybko stwierdzić, czy kontener web się sypie, baza jest bez połączeń, czy jakiś job tła utknął.
Sekrety, konfiguracja i kontrola dostępu
Małe zespoły często traktują sekrety jak „kolejny plik .env”. Tak trafiają poświadczenia do zrzutów ekranu na chacie albo starych backupów.
Minimum bezpieczne to proste: przechowuj sekrety poza repo, rotuj je gdy ktoś odchodzi; oddziel konfigurację od kodu, żeby dev, staging i produkcja nie dzieliły haseł; ogranicz kto może wdrażać a kto czytać dane produkcyjne (to różne role); i trzymaj ślad audytu kto co wdrożył i kiedy.
Compose może to ogarnąć przy zdyscyplinowanym podejściu i jednym zaufanym operatorem. Kubernetes daje więcej wbudowanych zabezpieczeń, ale tylko jeśli je ustawisz.
Zgodność: cichy powód do opuszczenia Compose
Nawet jeśli wydajność jest OK, zgodność może zmienić odpowiedź później. Wymogi jak logi audytu, ścisła kontrola dostępu, lokalizacja danych czy formalne zarządzanie zmianami często popychają zespoły ku Kubernetes lub zarządzanym platformom.
Jeśli budujesz narzędzia wewnętrzne z AppMaster i wdrażasz wygenerowane serwisy, ta sama zasada obowiązuje: traktuj operacje jako część produktu, nie dodatek.
Typowe pułapki i jak ich unikać
Największy błąd to wybór najbardziej złożonej opcji, bo wydaje się „bardziej profesjonalna”. Dla wielu zespołów Docker Compose kontra Kubernetes to nie debata techniczna, tylko rozważenie czasu i priorytetów.
Typowy wzorzec to przeszacowanie ruchu, wybór Kubernetes od pierwszego dnia i spędzenie tygodni na konfiguracji klastra, uprawnień i skryptów deploy, podczas gdy sama aplikacja czeka. Bezpieczniej zacząć od najprostszego setupu, który spełnia dzisiejsze potrzeby, a potem mieć jasny trigger migracji w górę.
Pułapki marnujące najwięcej czasu wyglądają tak:
- Wybór Kubernetes „na wszelki wypadek”. Unikaj tego, zapisując jedną lub dwie potrzeby, których Compose nie spełni — np. działanie na wielu węzłach, samonaprawianie poza jedną maszyną, czy częste wydania niemal bez downtime.
- Zakładanie, że Kubernetes zastępuje monitoring i backupy. Nie zastępuje. Ustal kto dostaje alerty, gdzie idą logi i jak przywrócić bazę zanim cokolwiek skalujesz.
- Traktowanie wszystkiego jako stanowe. Trzymaj stan w jednym miejscu (zarządzana baza, dedykowany wolumen lub zewnętrzny serwis) i rób aplikacje wymienialne.
- Niedoszacowanie pracy sieciowej i bezpieczeństwa. Zaplanuj czas na TLS, reguły firewalla, obsługę sekretów i zasadę najmniejszych uprawnień.
- Dodawanie za wielu narzędzi za wcześnie. Helm, service mesh czy wymyślne kroki CI mogą pomóc, ale każdy dodaje kolejny element do debugowania.
Przykład: mała firma eksportuje aplikację z AppMaster i wdraża ją. Jeśli zespół spędza pierwszy miesiąc na dopieszczaniu dodatków Kubernetes zamiast ustawić backupy i podstawowe alerty, pierwsza awaria i tak zaboli. Zacznij od podstaw, a złożoność dodawaj tylko wtedy, gdy ją uzasadnisz.
Checklista decyzyjna: Compose czy Kubernetes?
Użyj tego jako szybkiego filtra, gdy tkwisz między Docker Compose a Kubernetes. Nie musisz idealnie przewidywać przyszłości. Potrzebujesz najprostsze narzędzie, które pokrywa realne ryzyka.
Kiedy Compose zwykle wystarcza
Compose to dobre rozwiązanie, gdy aplikacja jest mała i ciasno powiązana (około 1–5 kontenerów), przestoje przy aktualizacjach są akceptowalne, ruch stabilny, wdrożenia ręczne ale kontrolowane, a czas operacyjny ograniczony — wtedy mniej ruchomych części to zaleta.
Kiedy Kubernetes zaczyna się opłacać
Kubernetes zaczyna się zwracać, gdy masz więcej ruchomych części, które muszą się automatycznie leczyć, wyższe wymagania dostępności, skokowy lub nieprzewidywalny ruch, potrzeba bezpieczniejszych wydań z szybkim rollbackiem oraz zespół, który zajmie się day‑2 operacjami (albo używasz zarządzanego Kubernetes i zarządzanych baz danych).
Przykład: lokalny biznes z panelem admina i API zwykle pasuje do Compose. Marketplace z częstymi wydaniami i sezonowymi skokami ruchu często korzysta z Kubernetes albo platformy, która obsłuży wdrożenia za ciebie (dla aplikacji budowanych w AppMaster to może być uruchomienie na AppMaster Cloud).
Przykładowy scenariusz: wybór dla realnej małej firmy
Wyobraź sobie salon, który potrzebuje aplikacji do rezerwacji. Ma prosty frontend web, API, worker wysyłający przypomnienia i bazę Postgres. Właściciel chce rezerwacji online, grafiki pracowników i podstawowe raporty.
Zaczynają od jednego niezawodnego serwera i Docker Compose. Jeden plik compose uruchamia cztery usługi: web, API, worker i Postgres. Dodają nocne backupy, podstawowy monitoring i politykę restartu, żeby usługi wracały po restarcie. Dla małego zespołu i stabilnego ruchu to często najspokojniejsza droga i sprawia, że „Docker Compose kontra Kubernetes” nie rozprasza uwagi.
Po kilku miesiącach biznes rośnie. Decyzja zaczyna się przesuwać, gdy pojawiają się realne skoki ruchu (promocje świąteczne) i jedna maszyna zaczyna się dusić, gdy firma obiecuje dostępność 24/7, albo gdy rozszerzają działalność i potrzebują szybszych reakcji w kilku regionach.
Wtedy checklista często wskazuje na funkcje Kubernetes, ale tylko jeśli zespół faktycznie ich użyje. Autoskalowanie ma sens, gdy obciążenie jest nieprzewidywalne i możesz uruchomić wiele replik API za load balancerem. Rolling updates mają sens, gdy trzeba aktualizować aplikację w godzinach pracy bez zauważalnego przestoju.
Jasna decyzja często wygląda tak: zostań na Compose dopóki jedna maszyna i dobre backupy spełniają obietnicę, a potem przejdź na Kubernetes, gdy naprawdę potrzebujesz wielu węzłów, bezpieczniejszych wdrożeń i kontrolowanego skalowania. Jeśli budujesz z no‑code jak AppMaster, to samo myślenie stosuje się do miejsca i sposobu wdrożenia wygenerowanych serwisów.
Następne kroki: wybierz ścieżkę i utrzymaj ją
Gdy już wybierzesz, celem nie jest perfekcyjne środowisko. To środowisko, które potrafisz uruchomić, aktualizować i odzyskać bez paniki.
Jeśli wybierzesz Docker Compose
Compose działa najlepiej, gdy utrzymasz ruchome części małe i spiszesz podstawy. Przynajmniej skonfiguruj przetestowane backupy (baza, uploady i sekrety), podstawowy monitoring i alerty (dostępność, miejsce na dysku, CPU/RAM, zdrowie bazy), prosty plan aktualizacji (pull obrazów, restart usług, rollback), jedno miejsce do pierwszego sprawdzenia logów oraz udokumentowany runbook katastroficzny (kroki przywracania, kto ma dostęp, gdzie są klucze).
Jeśli zrobisz tylko jedną dodatkową rzecz, zbuduj środowisko staging, które odpowiada produkcji. Wiele historii „Compose jest zawodny” to w rzeczywistości „prod różni się od testu”.
Jeśli wybierzesz Kubernetes
Nie zaczynaj od budowania własnego klastra. Użyj zarządzanej opcji Kubernetes i trzymać zestaw funkcji minimalny na początku. Celuj w jeden namespace, mały zestaw usług i jasny proces release. Dodawaj zaawansowane elementy tylko kiedy potrafisz wyjaśnić, po co są i kto je będzie utrzymywał.
Dobry pierwszy kamień milowy to proste rolling updates dla bezstanowych usług oraz plan dla części stanowych (bazy, pliki), które zwykle lepiej trzymać poza klastrem.
Jeśli chcesz zmniejszyć pracę operacyjną na początku, AppMaster (appmaster.io) daje ścieżkę do budowy pełnych aplikacji bez kodu i wdrożenia ich na AppMaster Cloud, a jednocześnie pozwala wyeksportować kod i uruchomić na AWS, Azure, Google Cloud lub własnej infrastrukturze, gdy będziesz potrzebować większej kontroli.
FAQ
Domyślnie wybierz Docker Compose, jeśli możesz uruchomić cały stos na jednym niezawodnym serwerze, a krótki restart podczas wdrożenia jest akceptowalny. Przejdź do Kubernetes, gdy naprawdę potrzebujesz wielu węzłów, bezpieczniejszych rolloutów i automatycznego przywracania po awarii węzła.
Compose zwykle wystarcza, gdy uruchamiasz około 2–6 usług, ruch jest przewidywalny, i jedna maszyna radzi sobie z obciążeniem szczytowym z zapasem. Pasuje też, gdy jedna osoba może zarządzać wdrożeniami i możesz planować aktualizacje w spokojniejszych godzinach.
Kubernetes zaczyna się opłacać, gdy potrzebujesz wysokiej dostępności na wielu maszynach i nie chcesz, żeby awaria jednej VM zabiła aplikację. Ma też sens, gdy wdrażasz często i potrzebujesz bezpieczniejszych rolloutów, szybkiego rollbacku i mocniejszych kontroli dostępu.
Nie, nie dla większości małych aplikacji. Jeśli 2–5 minut przestoju podczas planowanego wdrożenia jest akceptowalne, zwykle możesz zostać przy Compose i oknie konserwacyjnym.
Rolling updates pozwalają zachować część pojemności online, gdy nowe kontenery startują, ale nie rozwiązują wszystkich problemów. Nadal potrzebujesz kompatybilnych zmian w bazie danych, prawdziwych health checków, planu rollbacku i monitoringu, żeby zauważyć problemy szybko. Jeśli masz tylko jedną instancję usługi za jednym proxy, nawet rolling update może spowodować krótkie zakłócenia.
Często nie. Autoskalowanie działa najlepiej, gdy usługi są bezstanowe, startują szybko, masz wiarygodne metryki i zapasową pojemność. Dla wielu małych aplikacji prostsze i bardziej przewidywalne jest zwiększenie rozmiaru VM lub dodanie cache/CDN.
Dane zwykle przesądzają wybór. Bezpieczne podejście to trzymać kontenery aplikacji jako wymienialne (Compose lub Kubernetes) i korzystać z PostgreSQL jako zarządzanej usługi z backupami i testami przywracania, zamiast wcześnie hostować bazę wewnątrz kontenerów.
Compose może być prosty, ale tajemnicą jest trzymać sekrety poza repozytorium i rotować je po odejściu osoby. Kubernetes ma wbudowane sekrety i reguły dostępu, ale musisz je poprawnie skonfigurować — to nie jest automatyczna ochrona.
Potrzebujesz scentralizowanych logów, podstawowych metryk (CPU/RAM/dysk i połączenia do bazy), alertów dostępności/błędów i przetestowanej ścieżki przywracania. Kubernetes nie zastąpi backupów i monitoringu, a Compose nie musi być „zawodne”, jeśli te podstawy są na miejscu.
AppMaster przyspiesza budowę i iterację, bo generuje kompletne aplikacje (backend, web i mobilne), ale wybór hostingu nadal ma znaczenie. Jeśli chcesz mniej operacyjnego obciążenia na początku, wdrożenie na AppMaster Cloud może zmniejszyć konieczność pilnowania wdrożeń, przy jednoczesnej możliwości eksportu kodu później, gdy będziesz potrzebować większej kontroli.


